Kto naprawdę myśli o zmianie pracy? Dane pokazują, że nie ci, którym wiedzie się najgorzej

Łukasz Zasada
Łukasz Zasada 11 min czytania
Kto naprawdę myśli o zmianie pracy? Dane pokazują, że nie ci, którym wiedzie się najgorzej

Zmianę pracy w ciągu najbliższych dwóch lat rozważa 42% badanych pracowników. Sama ta liczba niewiele mówi. Ciekawie robi się, gdy rozbić ją na zarobki.

Wśród osób zarabiających 10 000 zł netto i więcej myśli o zmianie 59%. W grupie do 3999 zł: 42,1%. Czyli odwrotnie, niż podpowiada intuicja. Nie odchodzą ci, którym się nie udało. Odchodzą ci, którym poszło.

To dane z Barometru rynku pracy Gi Group Holding (edycja 20). A najciekawsze w nich nie jest to, kto chce odejść. Najciekawsza jest różnica między odpowiedzią „nie chcę” a „nie wiem”, bo dzieli ludzi zupełnie inaczej niż wysokość pensji.

Kto naprawdę myśli o zmianie pracy? Krótka odpowiedź

Najczęściej ci, którzy zarabiają najwięcej, są najmłodsi albo pracują w transporcie i logistyce. Najrzadziej osoby po 55. roku życia i pracownicy sektora publicznego.

Ogólny wskaźnik lekko spadł: 42% wobec 43,6% rok wcześniej. To trzeci rok z rzędu, w którym chętnych do zmiany jest więcej niż tych, którzy zmiany nie planują (41,1%). Reszta, 16,8%, nie umie się określić.

Pod tym „tak” nie kryje się jednak 42% ludzi z wypowiedzeniem w szufladzie:

  • 5,5% planuje zmianę w najbliższym miesiącu,
  • 10,5% w najbliższym półroczu,
  • 13,1% w ciągu roku,
  • 12,9% w perspektywie dwóch lat.

Większość mówi więc „kiedyś”, nie „teraz”. A oto rozkład, od którego zaczęliśmy:

Miesięczny dochód nettoRozważa zmianę pracyNie wieNie planuje zmiany
Do 3999 zł42,1%23,8%34,1%
4000–4999 zł39,1%11,3%49,6%
5000–6999 zł39,8%14,5%45,8%
7000–9999 zł48,4%8,1%43,5%
10 000 zł i więcej59%7,7%33,3%

Zwróć uwagę na trzecią kolumnę. Odsetek osób, które nie umieją odpowiedzieć, spada z 23,8% do 7,7% razem ze wzrostem zarobków. To ta różnica, nie pierwsza kolumna, mówi najwięcej.

Dlaczego to lepiej zarabiający chcą zmieniać pracę?

Bo chęć zmiany rośnie razem z liczbą opcji, które człowiek widzi dla siebie na rynku, i razem z obciążeniem, które przychodzi z wyższym stanowiskiem.

Tak to czytam ja. Barometr pokazuje same współwystępowania: wyższy dochód idzie w parze z częstszymi deklaracjami zmiany, wyższe stanowisko z wyższym przeciążeniem. Mechanizmu, który je łączy, badanie nie mierzy.

Wyższa pensja to nie poduszka, to widok na rynek

Poduszka finansowa pomaga, ale nie ona decyduje. Decyduje przekonanie, że jest gdzie pójść.

Osoby zarabiające 10 000 zł i więcej nie tylko planują zmianę. One ją robią. 51,3% z nich zmieniło pracodawcę co najmniej raz w ciągu ostatnich dwóch lat, w tym 28,2% więcej niż raz. W grupach poniżej 7000 zł to około 30%.

Autorzy raportu widzą w tym potwierdzenie zjawiska, o którym mówi się od lat: istotny wzrost wynagrodzenia bywa często łatwiejszy do osiągnięcia przez zmianę firmy niż przez rozwój płacowy u obecnego pracodawcy.

Teraz dokładam własną interpretację, bo badanie tego nie mierzy. Kto raz zmienił pracę i wyszedł na tym dobrze, ma dowód. Wie, że rynek działa, że rozmowy się odbywają, że po drugiej stronie ktoś odpisuje. Kolejna zmiana jest wtedy decyzją, nie skokiem w ciemność.

Kto nie zmieniał od dziesięciu lat, takiego dowodu nie ma. I nieważne, ile ma na koncie, zmiana i tak wygląda dla niego jak przepaść. To jedna z rzeczy, które najmocniej utrudniają świadome przejście do nowego etapu po dekadzie w jednej firmie: nie brak pieniędzy, brak świeżego doświadczenia z rynkiem.

Nazywa się to mobilnością zawodową, czyli gotowością do zmiany pracodawcy, zawodu albo branży. Wychodzi na to, że jest raczej mięśniem niż cechą charakteru.

Im wyżej w strukturze, tym większe przeciążenie

Wyższe stanowisko oznacza dziś nie tylko wyższą pensję. Oznacza też wyraźnie większe obciążenie. Czy to obciążenie wypycha ludzi z firm, badanie nie sprawdza, ale rozkład liczb jest wymowny.

Przeciążenie obowiązkami odczuwa 42,4% pracowników. Rośnie razem z poziomem stanowiska:

  • kadra kierownicza: 47,8%,
  • starsi specjaliści: 45,9%,
  • młodsi specjaliści: 41,7%,
  • niższy szczebel: 41,4%,
  • stanowiska fizyczne: 38,4%.

Podobnie wygląda presja na tempo. Wzrost wymagań co do szybkości i efektywności pracy dostrzega 46,4% kierowników i 44,3% starszych specjalistów, wobec co trzeciego pracownika fizycznego.

Najmocniejszy sygnał z tej części raportu: wśród osób, które zauważyły wzrost wymagań, przeciążonych czuje się 66,2%. Wśród tych, które zmian nie widzą, 23,6%. Prawie trzykrotna różnica.

Jedno zastrzeżenie, żeby nie pociągnąć tego za daleko. Zależność od samych zarobków nie jest prosta. Najwięcej przeciążonych jest w przedziale 7000–9999 zł (48,4%), a nie w grupie najlepiej zarabiającej (46,2%). Nie chodzi więc o to, że im więcej zarabiasz, tym bardziej cię przygniata. Chodzi o to, że im wyżej jesteś w strukturze, tym więcej na tobie wisi.

Część ludzi nie chce zmienić pracy, bo im się nie podoba. Chce ją zmienić, bo nie wyrabia w tempie, na które zgodziła się trzy awanse temu. Jeśli to zmęczenie trwa u ciebie już tak długo, że zaczyna przypominać coś więcej niż brak formy, sprawdź, jak rozpoznać wypalenie zawodowe. To inna rozmowa i inny plan.

Jak często Polacy zmieniają pracę?

Rzadziej, niż sugerują rozmowy o „skakaniu po firmach”. W ciągu ostatnich dwóch lat pracodawcy nie zmieniło 67% badanych. Raz zmieniło go ponad 20%, więcej niż raz 8,3% — łącznie 30,1%. Częstotliwość zależy jednak silnie od wieku, dochodu i stanowiska, więc żadna średnia nie opisuje dobrze konkretnej osoby.

Wiek raport wskazuje jako czynnik pierwszy. W grupie 18–24 lata pracodawcę zmieniło co najmniej raz blisko 55% osób, w tym 20% więcej niż raz. Wśród 25–44-latków to 33,5%, a w grupie 45–54 już tylko 20%.

Dochód działa w drugą stronę niż intuicja. W grupach poniżej 7000 zł netto zmianę zaliczyło około 30% osób, najmniej w przedziale 7000–9999 zł.

Po stanowiskach: młodsi specjaliści 48,7% (13,9% więcej niż raz), niższy szczebel 24,3%, starsi specjaliści 21,4%. Dwie skrajności w tej samej ścieżce zawodowej. Ktoś na początku drogi zmienia pracę dwa razy częściej niż ktoś, kto tę samą specjalizację rozwija od lat.

Najmniej rotacji jest w sektorze publicznym: 13,5%. Najwięcej w transporcie i logistyce, gdzie pracodawcę zmieniła połowa badanych, w tym 19% więcej niż raz.

Skoro raport mówi wprost o pieniądzach, dodam jeszcze jedno. Jeśli głównym powodem, dla którego się rozglądasz, jest wynagrodzenie, najpierw sprawdź, czy da się coś zrobić na miejscu. Dobrze przygotowana rozmowa o podwyżce kosztuje mniej niż cały proces rekrutacyjny i czasem wystarcza.

Czy niższe zarobki oznaczają, że jesteś przywiązany do etatu ze strachu?

Nie. Dane nie pokazują, żeby osoby o niższych dochodach chciały zostać. Pokazują, że rzadziej wiedzą, czego chcą.

Spójrz jeszcze raz na trzecią kolumnę tabeli. Stanowcze „nie planuję zmiany” jest w obu skrajnych grupach praktycznie identyczne.

Gdzie się więc podziało siedemnaście punktów różnicy w chęci zmiany?

W odpowiedzi „nie wiem”. 23,8% wobec 7,7%, czyli trzy razy więcej.

To już moja interpretacja, nie wniosek z raportu. Ale nie widzę tu obrazu ludzi zadowolonych z pracy. Widzę obraz ludzi bez wyobrażonej alternatywy. Niezdecydowanie nie jest spokojem, jest zawieszeniem: stanem, w którym nie idziesz dalej i nie potrafisz też uczciwie powiedzieć, że zostajesz.

Badanie nie mówi, że niskie zarobki powodują niezdecydowanie. Może działać to w drugą stronę albo jedno i drugie może wynikać z czegoś trzeciego, na przykład z rodzaju stanowiska czy z tego, jak wygląda lokalny rynek pracy.

Jeśli rozpoznajesz się w tym „nie wiem”, problemem rzadko jest brak ofert. Częściej brak języka, w którym dałoby się opisać własną wartość, a bez tego żadna oferta nie wygląda na swoją. To zwykle prowadzi w dwa miejsca. Albo do pracy nad tym, dlaczego tak trudno mówić o pieniądzach i własnej wartości, albo do konkretnych działań, które pokazują, jak zwiększyć swoje szanse na rynku pracy. Zwykle w tej kolejności.

Kto rozważa zmianę pracy w Twoim wieku i na Twoim stanowisku?

Wiek jest w tym badaniu jednym z najsilniejszych czynników różnicujących: od 58,7% w grupie 18–24 lata do 24,4% w grupie 55–67 lat.

GrupaRozważa zmianę pracy
18–24 lata58,7%
25–44 lata46,4%
45–54 lata33,6%
55–67 lat24,4%
Młodszy specjalista57,4%
Niższy szczebel48,5%
Stanowisko kierownicze37,7%
Starszy specjalista35,2%
Stanowisko fizyczne34%
Transport i logistyka56,9%
Produkcja45,9%
Sektor publiczny26,8%

Zatrzymałbym się przy dwóch rzeczach.

Pierwsza to rozjazd między młodszymi i starszymi specjalistami: 57,4% wobec 35,2%, przy tej samej ścieżce kompetencyjnej. Nie chodzi o inne zawody. Chodzi o to, co robi z człowiekiem długi staż w jednej roli.

Druga to transport i logistyka. Zmianę rozważa tam 56,9% pracowników, wobec niespełna 51% rok wcześniej. To ta sama branża, w której przeciążenie obowiązkami zgłasza 58,6% zatrudnionych, najwięcej w całym badaniu. Te dwie liczby wyglądają na powiązane.

Grupę 55–67 lat trzeba czytać ostrożnie. Zmianę rozważa 24,4%, ale 64,4% mówi wprost „nie”, i to najwyższy odsetek odmowy wśród wszystkich grup wieku, dochodu i stanowiska.

Można to czytać jako brak odwagi. Można też jako spokojną decyzję kogoś, kto policzył, ile mu zostało lat pracy, i nie zamierza ich wydać na budowanie od zera. Jedno i drugie się zdarza, a różnicę widać dopiero w rozmowie. Więcej o tym w tekstach o zmianie pracy po 40-tce i po 50-tce.

Od czego w karierze uciekasz, a do czego idziesz?

Zanim ocenisz, czy zmienić pracę, sprawdź, czy twoja motywacja jest ucieczką od czegoś, czy ruchem w stronę czegoś. Obie bywają dobrym powodem. Prowadzą jednak do zupełnie różnych decyzji.

Ucieczka brzmi tak: chcę, żeby przestało. Żeby przestał ten szef, to tempo, ta bezsensowność, ta ilość. Cel jest określony przez to, czego ma nie być, więc trudno rozpoznać moment, w którym się go osiąga.

Ruch w stronę czegoś brzmi inaczej. Chcę innej roli. Innego rytmu dnia. Konkretnej stawki. Innego typu problemów do rozwiązywania.

I stąd wynika praktyczna różnica. Jeśli umiesz opisać tylko to, od czego uciekasz, zmiana pracodawcy zwykle odtwarza ten sam układ w nowym miejscu: inne logo, ta sama sytuacja po ośmiu miesiącach. Jeśli umiesz opisać, do czego idziesz, masz kryterium. Potrafisz wtedy odrzucić dobrą ofertę, bo widzisz, że nie prowadzi tam, gdzie chcesz.

A jeśli kierunek już znasz i pytanie brzmi „jak to zrobić, nie tracąc stabilności”, to zupełnie inna rozmowa. O niej jest tekst o tym, jak się przebranżowić i zmienić zawód.

Kiedy warto spojrzeć na to z kimś z zewnątrz

Wtedy, gdy pytania z ćwiczenia zostają bez odpowiedzi. Albo gdy każda odpowiedź brzmi „nie wiem”.

Większość ludzi przechodzi tę decyzję sama i tak jest w porządku. Zewnętrzna perspektywa przydaje się w dwóch konkretnych sytuacjach. Pierwsza: nie umiesz nazwać, czego chcesz, bo od lat oceniasz siebie kryteriami firmy, w której pracujesz. Druga: wiesz, że chcesz zmiany, i od miesięcy nie robisz nic.

W pierwszym przypadku pracuje się nad decyzją i tym, co ją blokuje, czyli nad tym, co obejmuje coaching kariery. W drugim raczej nad konfrontacją z rynkiem: sprawdzeniem realnych opcji, strategią, kolejnością ruchów. Od tego jest doradztwo zawodowe online.

Umów wstępną rozmowę. Bez zobowiązań i bez przygotowania, wystarczy gotowość, żeby się temu przyjrzeć.

Najczęściej zadawane pytania o to, kto zmienia pracę

Czy częsta zmiana pracy szkodzi w CV?

Sama liczba zmian mówi mniej niż to, czy da się je ułożyć w spójną historię. Trzy zmiany, które budują jedną kompetencję, czyta się inaczej niż trzy przypadkowe skoki. Barometr rynku pracy tego nie mierzy, to obszar praktyki rekrutacyjnej, nie danych z badania.

Czy w 2026 roku łatwiej zmienić pracę, czy trudniej niż rok temu?

Pod względem gotowości do ruchu trudniej. Aktywne poszukiwanie pracy w grupie osób planujących zmianę albo obawiających się jej utraty spadło do 56,7%, o 3,5 punktu procentowego rok do roku. Ogólna chęć zmiany również zmalała, z 43,6% do 42%. Autorzy raportu przypuszczają, że stoi za tym ostrożniejsze podejście do decyzji zawodowych na niepewnym rynku, ale sami traktują to jako hipotezę.

Łukasz Zasada

O autorze

Łukasz Zasada

Na co dzień wspieram osoby i zespoły w kryzysie zawodowym i procesie zmiany. Latami pracowałem z ludźmi pod presją w międzynarodowych zespołach jako koordynator ds. bezpieczeństwa psychicznego i obciążeń mentalnych. Ponad 20 lat doświadczeń przekładam na konkretne wsparcie. Jestem w trakcie 4,5-letniej szkoły psychoterapii (systemowo-ericksonowskiej).

Zastanawiasz się jak zrobić pierwszy krok?
Porozmawiajmy!

Napisz e-mail, zadzwoń lub umów się na rozmowę